DIALOG O SZTUCE (Włodzimierz Szpak)

Taki oto dialog o sztuce wywiązał się całkiem niedawno między mną i Romualdem B. – moim długoletnim przyjacielem od serca.

R. – Włodku, zafrapował mnie obraz niejakiego Gabriela Metsu ( w załączeniu) – może nie jest to scena tematycznie specjalnie interesująca, ale fotograficzna wierność szczegółów tego olejnego obrazu – zadziwia… :)

W. – Romku, Metsu to jeden z wielu wybitnych malarzy holenderskich doby barokuktórzy uciekali od tematyki mitologicznej w codzienność, głównie w codzienność coraz bogatszych mieszczan z Lejdy, Bredy, Amsterdamu czy Delft. Fotograficzna szczegółowość przedstawienia w istocie zadziwia. Ten hiperrealizm jednak nie zawsze „dobrze robi”. Pozbawia obraz aury tajemnicy, intymności, uczestniczenia w czymś bardzo osobistym i powszechnym zarazem. Takie są np. niektóre obrazy Johannesa Vermeera, np. „Kobieta ważąca perły”, „Mleczarka”.

R. – No ciekawe, co mówisz… dla mnie właśnie ów hiperrealizm przybliża to, co się dzieje „na scenie”…

W. – Niewątpliwie jest to wybitny obraz, ale nie aż tak, jak niektóre dzieła Vermeera. Bardziej rodzajowy niż metafizyczny. Vermeerowi ten „naddatek”, nadwartość w sensie znaczeniowym, udało się osiągnąć dzięki szczególnemu potraktowaniu światła, które rozmywa kontury i stwarza specyficzną atmosferę uczestniczenia w czymś bardzo osobistym, jednostkowym i wspólnotowym zarazem. To światło nie tylko definiuje ludzi i rzeczy, a więc przybliża to, co się dzieje „na scenie”(rodzajowość), ale też uwzniośla to coś, sakralizuje (metafizyka). A tak pisała o „Mleczarce” Vermeera  Wisława Szymborska:

Vermeer (wiersz klasyka)

Wisława Szymborska

Dopóki ta kobieta z Rijksmuseum
w namalowanej ciszy i skupieniu
mleko z dzbanka do miski
dzień po dniu przelewa,
nie zasługuje Świat
na koniec świata.

R. – Hmm… no to Włodku zabiłeś mi ćwieka… bo DLA MNIE te obrazy Vermeera są DOKŁADNIE takie same – artystycznie rzecz biorąc – jak Metsu. No cóż… nie jestem fachowcem, bazuję jedynie na własnym odczuciu i intuicji.

p.s. A Szymborska, niestety, nie jest dla mnie autorytetem… choć niewątpliwie to dusza wrażliwa artystycznie…

W. – Jak  jest w rzeczywistości można by stwierdzić, porównując oba dzieła w oryginale. Niewątpliwie „Mleczarka” Vermeera jest jednym z czołowych dzieł malarstwa światowego, to taka niderlandzka „Mona Lisa”, czego nie można powiedzieć o obrazie Gabriela Metsu. Bardzo pięknym obrazie!

p.s. Ja też nie zachwycam się zbytnio twórczością Wisławy Szymborskiej. Podoba mi się tylko kilka jej najbardziej znanych wierszy, np. „Nic nie zdarza się dwa razy”… Ale fakt, że Vermeera ceniła najbardziej, o czymś świadczy. O innym dziele tego artysty („Dziewczyna z perłą”) powstał wspaniały film fabularny ze Scarlett Johansson w roli głównej.

R. – I tu Włodku masz pełną rację… ocenić w pełni można by było, oglądając te obrazy w oryginale. Nawet nie znając się do końca na prawidłach sztuki, a bazując tylko na intuicji (jak w moim przypadku). Niestety nie będzie mi to dane. Zejdę kiedyś z tego świata nie w pełni usatysfakcjonowany – czego Ty i Ewa nie możecie o sobie powiedzieć… Pozostaje mi wyobraźnia, w oparciu o reprodukcje, mniej lub bardziej doskonałe.

Gabriel Metsu  „Kobieta czytająca list”
Johannes Veermer „Mleczarka”

O admin

Dziennikarz, autor m.in. audycji muzycznych, emeryt, o szerokich zainteresowaniach i umiejętnościach...
Ten wpis został opublikowany w kategorii GOŚCINNIE. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.