POCAŁUNEK (Włodzimierz Szpak)

Fragmenty bardziej lub mniej znanych filmów wykorzystuje się czasem w wideoklipach jako ilustracje popularnych przebojów muzycznych (tzw. evergreen’ów). Pokazują one zwykle relacje uczuciowe pomiędzy kobietą a mężczyzną, kolejne warianty „love story”. Tak było w przypadku „Pretty woman”, „Dawno temu w Ameryce”, czy właśnie „Love story”. Ostatnio trafiłem przypadkiem na scenkę z „Niemoralnej propozycji”, głośnego filmu amerykańskiego sprzed blisko 30 lat (wszyscy dorośli ludzie wiedzą oczywiście, o czym jest ten film). Niemłody już, choć wciąż zabójczo przystojny Robert Redford, zabiera się do młodziutkiej, przepięknej Demi Moore i robi to z taką klasą, że aż dech zapiera. Zanim zepną się w pocałunku, delikatnie omiata ustami całą jej twarz. Ona gotowa na wszystko, odpowiada mu równie delikatnie, z cudownie młodzieńczą ufnością i otwartością… Patrząc tak i słuchając, przypomniałem sobie „Dziesiątą muzę” Karola Irzykowskiego z 1924 roku. Jeden z rozdziałów tej książki autor poświęcił pocałunkowi jako ważnemu tematowi filmowemu. Możliwości kina są w tym względzie większe niż teatru, gdyż „dopiero film, podporządkowując słowo obrazowi, akcentuje pocałunek i może jego pieśń wyśpiewać”. Jednakże całowanie nie jest rzeczą tak łatwą, jakby się zdawało. Bywa często głupie, płytkie, szablonowe… obskurne i obleśne.

„W „Sodomie i Gomorze” aktorka (Lucy Doraine) grająca żonę Lota ma być namiętna i żądna zabaw, całuje zaś w ten sposób, że dostawszy się w ramiona mężczyzny natychmiast przechyla się na wpół głową w tył gestem biernym i teatralnym. Przypomina mi się dosadne słowo, które raz słyszałem w procesie sądowym szwaczki oskarżonej za to, że oblała witriolem swego kochanka, fryzjera. Uczyniła to, ponieważ on powiedział do niej:

– Jak całujesz, krowo!

Jest to niesprawiedliwy zarzut pod adresem krowy. Pocałunek krowy jest piękny: jak czule liże ona swoje cielątko – obraz godny sfilmowania”.

Irzykowski przytacza też pozytywne przykłady filmowego całowania (wedle własnych kryteriów, rzecz jasna):

„Najpiękniejszy pocałunek widziałem w filmie „Noc pełna trwogi”. Dla bohaterki (Priscilla Dean), zbłąkanej w puszczy, jej towarzysz, młody inżynier wyszukał w dziupli drzewnej dziki miód i raczy ją tą zdobyczą. Wtem pszczoła ukryta w plastrze miodu ukąsiła ją w usta. Dziewczyna krzyknęła z bólu; młodzieniec zbliża się, wyjmuje żądło i – całuje ją. On ją już kochał, lecz nigdy by się nie był posunął do takiej śmiałości, gdyby nie ta pszczoła, która mu drogę pokazała, to też ten pocałunek jest dla niego prawdziwą niespodzianką. A dla niej? Ona wcale nie wie, że go kocha; ten pocałunek uświadamia ją. Próbuje się wyrwać, lecz on trzyma ją mocno: widać, jak zaskoczona jest swoim stanem; lecz potem, w chwili, gdy on cofnął usta, ona – z dalszym gniewem, lecz już także z rozkosznie ośmielającą się żądzą – sama podnosi usta ku jego ustom”. Powyższy opis dedykuję tym wszystkim zapiekłym feministkom, które relacje męsko – damskie chciałyby maksymalnie uprościć, zracjonalizować, a przez to odhumanizować. Nie wszystko jest zawsze jasne, w pełni oczywiste, niezmienne (szczególnie w sferze uczuć!). Człowiek to nie robot. Natura ludzka bywa kapryśna, nieprzewidywalna, o czym większość kobiet wie najlepiej.

I jeszcze raz Irzykowski: „Godny sfilmowania jest pocałunek opisany w jednej z powieści Kadena Bandrowskiego. Dziewczynka wychyliła główkę przez żelazne pręty sztachet i nie może jej cofnąć; przechodzący chłopczyk całuje ją”.

W polskim filmie współczesnym z tymi pocałunkami nie jest niestety najlepiej.

Włodzimierz Szpak

Penelope Cruz i Tom Cruise w „Vanilla sky”
Vivien Leigh i Clark Gable w „Przeminęło z wiatrem”
Jennifer Grey i Patrick Swayze w „Dirty Dancing”

O admin

Dziennikarz, autor m.in. audycji muzycznych, emeryt, o szerokich zainteresowaniach i umiejętnościach...
Ten wpis został opublikowany w kategorii GOŚCINNIE. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.