Świat przyspiesza

„Świat przyspiesza, ja zwalniam”, taki tytuł ma książka, będąca wywiadem – rzeką z Wojciechem Marczewskim, jednym z najciekawszych powojennych twórców filmowych. To samo mógłbym powiedzieć o sobie. Świat pędzi jak oszalały, pozostawiając za sobą różnego rodzaju zgliszcza. Nie tylko materialne,  również niematerialne, jak wielowiekowe przeświadczenia, przyzwyczajenia, nawyki i wiary. Czy staje się przez to lepszy? Czy fakt, że smartfon stał się dosłownie przedłużeniem ręki człowieka, a komputer głównym źródłem informacji oraz sposobem komunikowania się, czyni nas mądrzejszymi i szczęśliwszymi? Nie sądzę… Byłem dopiero co w Bari i kilku pobliskich miasteczkach (Monopoli, Lecce, Polignano a Mare). Prawie wszystkie kasy na dworcach kolejowych uległy likwidacji, zostały tylko automaty. Nabycie biletu na konkretną godzinę w tę i z powrotem (z tym, że z powrotem ma być np. za tydzień) nie jest łatwą operacją, a ryzyko ogromne, szczególnie, gdy korzysta się z karty. Poza tym automaty są bardzo często zablokowane albo uszkodzone (zdarzyło mi się to trzy razy!). Gdzie się podziały kasjerki oraz kasjerzy, przecież robili to znacznie sprawniej, szybciej i pewniej. A poza tym był jakiś kontakt z człowiekiem, a nie z maszyną, nawet jeśli był on tylko zdawkowy. Pamiętam, jak kiedyś w madryckim metrze szukałem bardzo długo kasy i w końcu ją namierzyłem; pamiętam cudowny, promienny uśmiech dziewczyny, która podała mi bilety. Tego się nie zapomina… Na peronie w Lecce uchroniła mnie przed katastrofą pewna młoda Włoszka. Widząc jak miotam się przy wejściu do toalety – drzwi się otwierały po wrzuceniu monet, a ja miałem tylko banknoty – po prostu podeszła do mnie i podała mi 2 euro.                                                                                Włochy to kraj chrześcijański, tutaj wiara w Chrystusa osiągnęła swoje apogeum, stąd oddziaływała i oddziałuje do dziś na cały świat. Wszelako oddziałuje coraz słabiej. Kryzys wiary dotknął nie tylko Francję, Niemcy czy Hiszpanię, nie ominął też Włoch. Tak, kryzys wiary!… i co za tym idzie – Kościoła. Bo taka jest chyba kolejność. Kościół był silny dopóki wiara była silna (różnego rodzaju nadużycia zdarzały się zawsze, przez całe 2 tysiące lat istnienia tej instytucji). Przykro patrzeć na te liczne świątynie zamknięte na głucho lub przerobione na obiekty kultury, zwykle nieciekawe, o dosyć nieokreślonej funkcji. Skąd ten kryzys wiary, dlaczego w centrach świata zachodniego Jezus Chrystus stracił na atrakcyjności?… Może w świecie obfitości, dobrobytu, dominacji nauki i naukowców, specjalistów od wszystkiego opowieść sprzed  tysięcy lat o wcieleniu Boga w człowieka, który za ludzi złożył siebie samego w ofierze, już nie działa. Być może funkcjonuje tak, jak wiele mitów greckich, rzymskich, skandynawskich albo arabskich. Rzadko kto jest dzisiaj zdolny do przeżywania wiary na serio, sercem i umysłem. Święta nam się do cna skomercjalizowały. Ubieramy choinkę, potem w dzień wigilijny składamy sobie życzenia (z opłatkiem albo bez); jemy, pijemy, gadamy, rozdajemy prezenty… Zwykle słuchamy kolęd, rzadko je śpiewając. Wciąż jednak razem, najczęściej razem, rodzinnie, w przyjaznej, podniosłej atmosferze… I niech tak zostanie.   

Włodzimierz Szpak                                           

BARI – wnętrze Bazyliki św. Mikołaja z posągiem świętego

MURAT – dzielnica w centrum Bari

O admin

Dziennikarz, autor m.in. audycji muzycznych, emeryt, o szerokich zainteresowaniach i umiejętnościach...
Ten wpis został opublikowany w kategorii GOŚCINNIE. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.